Search This Blog

Showing posts with label film. Show all posts
Showing posts with label film. Show all posts

Monday, April 18, 2011

274. UŚPIENI

     "UŚPIENI" doskonały film w całej swej opowieści. Właśnie trwa na dwójce. Warto go wchłonąć. POLECAM !!!

Friday, April 8, 2011

260. TEMATYCZNIE

     Czuje się rozdwojona. Wciąż brakuje mi czasu, milion spraw na głowie, do tego dziecko, stałe obowiązki oraz te ponad planowe. telefon się urywa, czasu brakuje.....a ja nie mam siły. Na fb mam +300 aktualności zaległych, przed oczami ok 300 zdjęć, tv nadaje "300" więc mam tematyczny wieczór. Szkoda tylko, że nie mogę po prostu siedzieć i oglądać filmu. Czekam, aż zrzucą się zdjęcia z wczorajszego kinderbalu, muszę je wykadrować i zrzucić na płytkę. Jutro kolejna taka impreza więc może znów uda się dorobić kilka groszy. Do tego sprzedałam dziś chcąc nie chcąc świecznik. Ach jakoś to ze wszystkim będzie. Świadoma jestem tego, że to będzie ciężki rok ale wiem, że szybko minie a ja ze wszystkim sobie poradzę :D. Później wrzucę kilka zdjęć.

Wednesday, April 6, 2011

259. ZŁUDZENIA OPTYCZNE

     Oto na czym spędziłam dzisiejszy dzień w pracy. Ja idę oglądać "Chirurgów" a  Wy bawcie się dobrze u mnie :)

1.Znikający okrąg

 Tu patrząc na krzyżyk zobaczycie, że po okręgu "lata" zielone kółeczko. A po dłuższym czasie różowe punkciki będą znikać. Numer jak nic. Ja byłam pod OGROMNYM wrażeniem :D Kliknij na obrazek, aby otworzył sie na innej karcie.
 



2. Co widzicie?
     Przez 40 sekund skoncentruj sie na 4 małych punktach w środku obrazka. Następnie spójrz powoli na pobliską ściane( lub na gładką powierchnie jednego koloru, musi być duża!). Po kilku sekundach utworzy sie jasna plama. Gdy mrugniesz kilka razy, ujrzysz powstającą w tle plamy figure. Co widzisz? Lub KOGO widzisz? :)


Na resztę zadań dajcie sobie chwilę czasu. 

3. Ruszają się czy nie? 



4. Co widzisz? 



5. Rosną?


6. Płynie?  


7. Widzisz coś?  Czy to tylko linie?  Jeżeli nie widzisz z bliska to może odsuń się od monitora? 


 8. Białe punkty czy czarne?

Wednesday, March 16, 2011

223. JA I ON

     Piszę oczywiście o aparacie :D. Ale zacznę ogólnie od wczorajszych wydarzeń, które sprawiły, że dzień był miły. 

     Z rana byłam w stresie, gdyż moja mama musiała jechać do onkologa. Ale Już o 11:30 dostałam informację, że wszystko jest ok. Recepta dla mamy od Pani doktor, to "zwolnić i odpoczywać". Sądzę, że w dzisiejszych czasach to dobra recepta dla wszystkich. Ta wiadomość bardzo mnie uspokoiła. 

     Kolejnym pozytywnym wydarzeniem było przywiezienie aparatu, który spisuje się świetnie. Narazie się poznajemy. Staram się go wyczuć, sprawdzić jego możliwości, menu itp. Muszę dziś dokupić jeszcze kabel usb, gdyż już nie dają go w zestawie. W zamian tego dodają jakieś rdzenie ferrytowe. Dla mnie to była czarna magia i gdyby nie wujek google i ciocia Wikipedia pewnie nie wiedziałabym w dalszym ciągu do czego to coś służy. Ogólnie w zestawie nie ma żadnych kabli. Nawet ładowarka jest bez kabla. Troszkę większa od tej sprzed 4 lat ale składana i z końcówką uniwersalną. Jeżeli dobrze pójdzie to może wieczorem wrzucę coś właśnie wykonanego tym aparatem. 

     Innym wydarzeniem była oczywiście rozmowa z Paniami w przedszkolu w związku z Anastazją. I tak szczerze, to jest mi bardzo żal tej dziewczynki. Okazuje się, że z rodzicami nie idzie się dogadać, mama potrafi przez godzinę ubierać dziecko w szatni szarpiąc i wciąż krzycząc na maluszka. Jedna z Pań stwierdziła, że nie wie czy to dziecko w ogóle wie czym jest miłość. Ta mała dziewczynka w dalszym ciągu nosi pieluszkę. Ale teraz to się temu nie dziwię. Ta mała istota być może żyje w permamentnym stresie. No niestety raczej większego wpływu na wychowanie tej dziewczynki mieć nie będę, przede wszystkim z tego powodu, że mamusią jej jest Pani doktor, która z pewnością wie "lepiej" jak wychować dziecko, choć by ze względu na różnice w wykształceniu miedzy mną a Panią doktor. Odpuszczam temat Anastazji i napiszę o Tosi, która wczoraj płakała i tez kogoś doprowadziła do płaczu. Najpierw Tosię zaatakowała koleżanka. Została tak mocno szarpnięta za kucyk (a jest za co szarpać), że aż upadła i oczywiście bez łez i krzyku się nie obeszło. A następnie kolega Kubuś został udeżony przez moją córcie. Skończyło się to ogromnym guzem na czole Kuby z domieszką krzyku i łez. Pani zapytała Tosię dlaczego i czym go uderzyła? Tosia stwierdziła, że nie lubi się bić i że dostał z  dłoni. Watpię tak jak i Panie, że tylko dłoń miała kontakt z jego czołem. Raczej kuba miał bliskie spotkanie z jakimś klockiem. Proszę byście nie pytali w komentarzach "gdzie są Panie"? Musicie pamiętać, że grupy są liczne i Panie nie są w stanie uspokoić wszystkich. 

    Zaliczyłam fryzjera :D Co mnie ogromnie cieszy, bo włosy odrastały tak, jak  chciały. Ale teraz zmniejszyła się ich ilość. Justyna pocieniowała je, nadała im kształt i już jest ok. Na długość są dalej takie jak były. Jeszcze troszkę poczekamy aż przód "dorośnie" do ramion i zrobimy im podcinkę na równi.

     Wieczór zakończył się prezentem dla mamy w postaci fasolki z imieniem (pokażę ją Wam przy najbliższej okazji). Prezent oczywiście z okazji nowego życia, które po diagnozie rozpoczęła mama. Do prezentu było kilka drinków i film :D 

     Dzień zaliczam do tych BARDZO UDANYCH  

Sunday, December 12, 2010

112. W STARYM KINIE

     Wczorajszy wieczór spędziłam sama. Mama była na party barbórkowym, Tonia spała. A ja? Hmmmmm. Ja upiekłam pizzę, do tego miałam wino i czarno biały film z 1961 roku. A właściwie mam na myśli "Śniadanie u Tiffany-ego". Przypomniały mi się niedzielne seanse, chyba z drugim programem. Gdy byłam mała, co niedziele puszczany był film w programie "W starym kinie". Wtedy musieli się napracować przy produkcji takiego filmu. Taśmy ręcznie cięte i klejone, milion dubli itp, itd. A teraz? Obróbka cyfrowa, jak coś nie wyjdzie to się poprawi lub dorobi komputerowo. Ciekawe czy ktoś to pamięta?






     Tamte filmy a te dzisiejsze to jednak nie to samo. Stare filmy mają duszę. W "śniadaniu...." główną rolę grała Aubrey Hepburn. Ależ ona była piękna.















Coś dla miłośniczek make-up

Sunday, November 21, 2010

83. DOKUMENT

     Całą sobotę ciężko pracowałam. Z rana rozpaliłam w piecyku, by przyjemniej się funkcjonowało w domu, wrzuciłam pranie, umyłam okna w przedpokoju i zmieniłam firanki na nowe. To specjalnie dla mamy. Oczywiście nie można zając się jedną rzeczą. W między czasie biegałam do Tosi, układałam z nią domek z klocków, czytałam książki tak jak chciała. Wrzuciłam drugie pranie, rozwiesiłam pierwsze i weszłam w końcu do pracowni. Tam również powalczyłam z oknami, firankami, dywanem, podłogą itp, itd. Oczywiście ze smilem na dziobie wychodziłam z pomieszczenia, bo czystość już raziła w oczy i co zrobiłam? Ja, jako pierwsza sierota RP swoją łamagowością stłukłam doniczkę. Myślałam, że wyjdę z siebie. W ciągu kilku chwil zdołałam sobie podnieść ciśnienie do 400 chyba. Wystarczyło, że zobaczyłam mamę plus ta nieszczęsna doniczka zrobiły swoje.
     Ostatnio znów się nie układa między mną a mamą. A wręcz jest tragicznie. Boli mnie to, że nie mogę z nią porozmawiać. W czwartek wieczorem wydarzyło się bardzo wiele i chciałam z nią pogadać. Miałam nadzieję, że mnie wysłucha, wesprze a tu hasło "coś z tymi schodami trzeba zrobić". KONIEC. Już nie będę tak naiwna i nie będę wierzyć przez kolejne 28 lat, że coś się zmieni. Że kiedyś mama tak zwyczajnie będzie chciała ze mną porozmawiać, jak matka z córką.
     Wracając do soboty. Wrzuciłam kolejne pranie i wzięłam się za odkurzanie całego domu. Mniej więcej skończyłam ogarniać wszystko około 15tej.
     Nie miałam już siły, by gotować obiad, więc poszłyśmy do babci. Po obiedzie wraz z Tosią pomogłam babci w ogrodzie. W domu byłyśmy po 18 tej.
     Miałam w planie jeszcze zrobić porządek za domem ale już było ciemno i nadgarstek odmawiał posłuszeństwa. Przez przypadek trafiłam na film dokumentalny "CZYJE TO WŁOSY?" Młoda Brytyjka przedłużała sobie włosy i była ciekawa, skąd się one wzięły. W swoim prywatnym śledztwie dotarła do Rosji oraz Indii. Część z Indiami była niesamowicie ciekawa. Kobiety, które decydują się na zgolenie głowy robią to dla boga. W podziękowaniu lub w prośbie. Byłam w szoku, gdy zobaczyłam piękną indyjkę, która zdecydowała się na stratę włosów by bóg pozwolił im nadal mieszkać w ich chacie. To straszne. popłakałam się, gdy pokazano dzieci do 4 r.ż. Dziewczynki miały śliczne włosy. Długie, kruczoczarne. Tylko pozazdrościć. Rodzice prowadzili swoje dzieci (i dziewczynki i chłopców), by "fryzjer" zgolił im włosy. Dziewczynki bardzo płakały, krzyczały, wyrywały się. Ta cała "akcja" również była z pobudek religijnych. Wierzono, że pierwsze włosy są jeszcze z poprzedniego wcielenia i przynoszą nieszczęście.
     A później już było tylko przyjemnie. Wyciszyłam się rozmową z moją Kasią, Tosia szybko odleciała.

     A dzisiejszy dzień to obijanie się, zabawy z Tosią oraz obowiązek obywatelski czyli głosowanie.

MIŁEJ NIEDZIELI :)

Saturday, November 20, 2010

82. WCZORAJSZY DZIEŃ

     Wczoraj zaczął się chyba nowy etap w moim życiu. Jak się powiedziało A, tak wczoraj było i B. Byłam lekko przygnębiona, bo nie przepadam za zmianami. Ale wieczorem już pojawiła się opcja. Pożyjemy zobaczymy. Gdy mała była po kąpieli, pobawiłam się z nią, wymęczyłam ją konkretnie i położyłam spać. Jednak i tak pewne myśli kołatały się po głowie. Postanowiłam choć przez chwilę nie myśleć i obejrzałam "GALERIANKI". Byłam w szoku i to ogromnym. A zwłaszcza z ...."kupisz mi dżinsy, to ci obciągnę...." Matko kochana. Aż mi kopara opadła, jak to usłyszałam. Ogólnie film wywarł na mnie wrażenie. Miałam mieszane uczucia. Podejście tych dziewczynek (kobietami raczej ich nazwać nie mogę), do seksu, do bycia "na poziomie", do śmierci. MASAKRA. Przez cały film oczywiście smarkałam, kichałam, prychałam i chyba stało się......jestem przeziębiona. W tym momencie wysmarkałam już drugą rolkę papieru. Nos mam czerwony. Na mojej bladej twarzy wygląda jak latarnia morska nocą. Jest widoczny i to bardzo. Mogłabym robić za renifera :) Oczy z ledwością otwieram. Światło wywiera na nie taki nacisk, jak jedna tona na jajeczko. A mam dziś ściśle zaplanowany dzień. ALE DAM RADĘ :)

Followers

Powered by Blogger.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...