Wczorajszy wieczór spędziłam sama. Mama była na party barbórkowym, Tonia spała. A ja? Hmmmmm. Ja upiekłam pizzę, do tego miałam wino i czarno biały film z 1961 roku. A właściwie mam na myśli "Śniadanie u Tiffany-ego". Przypomniały mi się niedzielne seanse, chyba z drugim programem. Gdy byłam mała, co niedziele puszczany był film w programie "W starym kinie". Wtedy musieli się napracować przy produkcji takiego filmu. Taśmy ręcznie cięte i klejone, milion dubli itp, itd. A teraz? Obróbka cyfrowa, jak coś nie wyjdzie to się poprawi lub dorobi komputerowo. Ciekawe czy ktoś to pamięta?
Tamte filmy a te dzisiejsze to jednak nie to samo. Stare filmy mają duszę. W "śniadaniu...." główną rolę grała Aubrey Hepburn. Ależ ona była piękna.
Coś dla miłośniczek make-up
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.















No comments:
Post a Comment