Dziś był bardzo miły dzień. Wizyta rodziny, której ja nie widziałam lekko 8 może nawet 10 lat sprawiła, że moje samopoczucie zdecydowanie się poprawiło. Późne śniadanie oraz obiad minęły na wspomnieniach i nadrabianiu informacji o tym, co się u nas wszystkich wydarzyło. Ciocia wraz z rodziną ostatnio była w naszych stronach trzy lata temu, lecz ja nie miałam okazji jej wtedy widzieć. Moje życie związane było z Wrocławiem. No ale cóż.....wszystko co dobre szybko się kończy. Jedni pojechali na Niemcy a reszta w drugim kierunku.
Moja Tocha. Długość jej włosów zachęca do robienia warkoczy, kucyków itp. Od jakiegoś czasu lubię ją czesać właśnie w ten sposób. Mogę zebrać całą jej czuprynę zaczynając od grzywy, którą zapuszczamy :)
Moje małe serduszko :*
Moja mała wstręciuszka :)
Dzisiejsza pogoda nastroiła mnie wiosennie. Wiem, wiem, że to za wcześnie ale mi się już TAAAAAAK chce wiosennego spaceru. Brakuje mi świeżej zieleni traw, ciepłych promieni słońca, śpiewu ptaków oraz delikatnych i przyjemnych podmuchów wiatru. Niestety....to dopiero początek zimy. Nastrajam się wiosennie zatrzymanym czasem z ubiegłych lat :)
Saturday, January 8, 2011
131. RODZINNIE.....WIOSENNIE....CHCIAŁABYM WIOSENNIE
Labels:
córka,
dziewczynka,
kwiaty,
odwiedziny,
rodzina,
Tosia,
wiosna,
wizyta
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.







No comments:
Post a Comment