Żyję, z każdą chwilą wracam z trawieniem do pełnosprawności, co mnie niezmiernie cieszy, gdyż naprawdę bardzo kocham jedzonko.:D Niedawno z Tosią wróciłyśmy do domu. Strach było wyruszać w trasę, bo jest bardzo ślisko, a z golfiną jeszcze jestem na per Pani. Dopiero poznaję jej przyzwyczajenia :D ale wychodzi nam to. Czasem zaniedbuję ją i zapomnę zgasić jej światełko ale zawsze ktoś z bliskich szybko mi daje znać. Dziękować za to, :D bo akumulator mi ratujecie.
Tzw. jelitówka w moim najbliższym otoczeniu przetoczyła się już przez wszystkich. Mamy oczyszczone organizmy do tego stopnia, że nawet dusze się wybieliły :). Najważniejsze, że chyba było mi to potrzebne, bo nabrałam "sił" do działania. Już wystawiłam kilka ogłoszeń o pracę. Wciąż tylko odpisuję i wysyłam cv ale czas też od tyłka strony ruszyć. Prawda? No właśnie :D
Do pracy idę dopiero w środę. Szkoda, bo wypłata będzie licha. No ale żeby się nie zanudzać nadrobię troszkę zaległości w pracowni oraz przerobię dwie pary spodni. Jednych nie noszę, a drugie załapały dziurę pod kolanem i tak zastanawiam się czy je szyć czy pruć? Mogłabym zszyć ale będzie mnie drażniło to miejsce, bo nie jest idealnie pod kolanem i będzie widoczne. Tak myślę, że będę jednak pruć Nie mam żadnych poszarpanych spodni.
A tak przy okazji skoro dżins jest nadal trendy to może czas odświeżyć również katany?
Pobujam się jeszcze po INTERcity, bo ostatnio się nazbierało ciekawostek do poczytania :) Miłego wieczoru.
Showing posts with label zdrowie. Show all posts
Showing posts with label zdrowie. Show all posts
Sunday, February 20, 2011
180. OGŁOSZENIA
Labels:
choroba,
dżins,
dziury,
odświeżanie,
ogłoszenia.,
praca,
reniowacja,
spodnie,
zdrowie
Monday, January 17, 2011
141. HELIKOPTER
Jest wieczór a ja z każdą chwilą czuję się co raz gorzej. Biorę leki przepisane przez lekarza i wszystko było w miare ok dopóki nie nadeszły trudne dni. Czuję sie fatalnie. Wczorajsz wieczór minął na przerażającym, a raczej paraliżującym bólu a dzisiejsze popołudnie totalnie mineło się z celem i zakończyło się na zawrotach głowy. Na dobry sen czeka juz mały drink ale jakoś nawet nie chce mi się na niego patrzeć i sobie odpuszczę.
Dobranoc
Dobranoc
Tuesday, January 11, 2011
133. SERDUSZKO.......PUK PUK
Jednym z moim noworocznych postanowień było wziąć się za swoje zdrowie. W ubiegłym tygodniu zrobiłam pierwszy krok, wyniki będą za miesiąc, a wtedy dalsze kroczki w jednym kierunku. Dziś zrobiłam krok w innym kierunku. Byłam na badaniach związanych z sercem. Przez ostatnie ponad dwa miesiące nie czułam się najlepiej. Objawy pojawiały się znienacka i równie niespodziewanie znikały. Ale to, co działo się ze mną odbijało się na moim życiu dość niekonfortowymi chwilami. Okazało się, że wszystkie objawy są związane z nerwicą serca a do tego mają powiązania z pewnym wydarzeniem sprzed roku. Będąc w pracy przez ok dwie godziny czułam drętwienie palców w lewej ręce, do tego były one bardzo zimne. Miałam kłopot ze swobodnym oddychaniem, czułam ogromny ucisk na klatkę a do tego serce waliło mi z taką siłą jak by chciało wyskoczyć z piersi. Po powrocie do domu mama chciała dzwonić na pogotowie. Widziała, że coś jest nie tak ale wybiłam jej to z głowy. W rzeczywistości czułam się naprawdę źle i bałam się. Z każdą chwilą czułam się gorzej i gorzej. Następnego dnia obudziłam się bardzo zmęczona. Poszłam do lekarza dopiero po kilku dniach.....niestety wcześniej się nie składało. Miałam zrobione wszystkie badania krwi, cukier itp ale wszystkie wyniki były w normie. Dziś Pani doktor powiązała wszystkie wydarzenia. Podejrzewa, że prawdopodobnie to był stan przedzawałowy. Przyznam, że zaczęłam się niepokoić o swoje zdrowie ze względu na córkę. Dostałam "słabe" leki, które pozwolą mi się wyciszyć i wszystko powinno być ok :) Czyli jednym słowem jestem na dobrej drodze do dobrego samopoczucia :)
Subscribe to:
Posts (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.















