Już po pracy :) Pierwsze co zrobiłam po powrocie to poszłam do Tosi. Ma straszny kaszel. Są momenty, że aż się dusi. Ale na szczęście kaszle już odrobinę mniej. Dzis moje ręce namacały się tyle orzeszków, że hoho. Mogę być zawodowym macantem orzechów włoskiech :) Siedząc na zapleczu słyszałam jak wiatr nieźle daje radę. Nie lubię takich wichur. Gdy wieje mam ciarki, przez głowę przechodzą mi różne myśli. Wyobraźnia parcuje i "widzę", jak pekają gałęzie, jak zrywane są dachy. Żywioły bywają straszne. Nie może człowiek się przed nimi schować. Niestety. Ale uwielbiam burze latem. Kocham, gdy błyskawica przeszywa nocne niebo i rozświetla je. Uwielbiam na to patrzeć. Oczywiście mam ciary ale to już ciary innego typu. Bardziej zachwyt niż strach.
Włączyło mi się ziewanie. Idę wziąć kąpiel i obejrzę jakiś film.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment