Z pracy wyszłam dziś po 19tej i pojechałam ze Sławomirem do jego nowego eM. Czekając na kawę mogłam powspominać czasy mieszkania na wynajmowanym. Najprzyjemniej mieszkało mi się w kawalerce w Jeleniej. Tyle imprez w "swoim" składzie, co przeżyło to mieszkanie to nasze. Mieszkałam z Moniką. Wariatka straszna, taka cicha woda. Z wyglądu spokojna, miła dziołcha, a z charakterku wulkanik dobrego humoru z pazurkiem. Brakuje mi jej. Brakuje mi naszych wspólnych wieczorów. Zawsze jadłyśmy wspólne śniadania. Przynajmniej w miarę możliwości. A jeżeli któraś z nas miała zajęcia na późniejszą godzinę, to było dla niej przygotowane śniadanie w kuchni. Kolacje również jadałyśmy razem. Fakt, że czasem bardzo późno, ale nie warto się głodzić :) Pamiętam nasz sylwester na trzy pary. Wtedy ja byłam z K. Monia z S. i przyjechał mój brat ze swoją Z. W sumie to był mój pierwszy sylwester z bratem. Kurcze ani wcześniej ani po tej imprezie nie było okazji by spędzić sylwestrową imprezę z bratem. Teraz dotarło do mnie jak nasze drogi się rozeszły. Ach te wspomnienia. Wracając do eM Sławomira, to tak sobie pomyślałam, że bardzo przyjemnie było by mieć takie swoje nawet wynajmowane eM. Miałam wizję, jak bym to miejsce urządziła. Widziałam Tosi łóżko, moje, komodę, szafki. Widziałam Tosi zabawki porozrzucane na grubaśnym dywanie. Widziałam siebie szykującą kolację. Widziałam nas na "swoim". No szkoda.
Te kawalerki bardzo mi sie podobają. Ich pomysłowe i funkcjonalne rozwiązania nadają mieszkanku fajnego pazura.
Jutro jadę po golfika by móc naprawić mojego golfika :) Oby się udało go kupić. Już chcę być tak bardzo mobilna i niezależna :)
Thursday, January 20, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.











No comments:
Post a Comment