Ja piernicze. Nie chce mi się dzisiaj jechać do pracy. Staram się pobudzić swoje mięśnie i chodzę dziś z pasem na brzuchu. Już dawno przeszłam z delikatnych impulsów łaskoczących na nokautujące moje mięśnie brzucha. Ale przyjemnie mi bo działam w ten sposób, jak szampon dwa w jednym. Budzę moje body i niby ćwiczę mięśnie brzuszka :)
Z Tosią nadal dziś walczę. Znów od rana stara się mnie podporzadkować swoim zachciankom. Bałaganu narobiła co nie miara ale sprzątanie jej nie w głowie. Na razie działają groźby typu " liczę do trzech" lub"wszystko co jest na podłodze ląduje w koszu" i kosz mam już przygotowany. Niestety świadoma jestem tego, że długo to nie podziała. Lecz mam też nadzieję, że ze spokojem przetrwam to i znajdziemy z Tosią kompromis.
Sunday, November 7, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment