Pozwoliłam sobie na konkretne byczenie dzisiejszego dnia. Wstałam ok 11, zrobiłam śniadanie a ok 13 znów się położyłam na dwie godziny. Tosia dała mi dziś w kość. Prubóję mnie na każdy sposób, testuje, sprawdza na ile może sobie pozwolić w tym swoim byciu niegrzeczną. Miałam wrażenie, że z każdą sekunda wychodzę z siebie co raz bardziej. Ale się jej nie dałam. Byłam twarda i nie pozwoliłam sobie na odpuszczenie "grzeszków" tylko dla świętego spokoju. Biedna płakała, obiecywała i przepraszała ale po chwili znów robiła swoje więc się sypała kara za karą. Po powrocie Tosia półsenna zaczęła mnie wołać więc ją wybudziłam. Chwilkę jeszcze sobie porozmawiałyśmy, ukochałyśmy się i położyłam ją znów do łóżeczka. To chyba był jednak za ciężki dzień dla niej, gdyż śpi trochę niespokojnie.
Jutro znów na 16tą do pracy. Tym razem mamy chrzciny. Mała uroczystość na 17 osób.
Saturday, November 6, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment