Po pracy Wybraliśmy się na kolację do Bolesławca. Bardzo lubimy "żarcie" jakie podają w "KURNEJ CHACIE". Wolimy takie zwyczajne jedzenie i swojski klimat niż typowe restauracje "made in ą ę". Rraczyliśmy się opiekanymi kopytkami z gulaszem oraz suto nadziewanymi mięsem pierogami opiekanymi ze smażoną kapustką. Jednym słowem pychota :) Na deserek wzięłam sobie kawkę mrożoną. Podawana jest w duuuuużych szklanicach, gęsto przyozdobionych (od wewnątrz oczywiście), sosem czekoladowym. Kawa jest słodziutka, zimna i pływają a raczej zawieszone są w niej duże kawałki lodów. To wszystko jest przykryte kopułką z przepysznej bitej śmietany lekko oprószonej mielonymi orzeszkami. BOMBA :) I takie dynamity z opóźnionym zapłonem na noc uwielbiam :)
Friday, November 5, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment