Wracając do książki, którą czytałam ostatnio to jestem rozczarowana.
Akcja toczyła się w latach 60tych, gangsterzy, uchodźcy, wielkie interesy i sex. Zapamiętam na dłużej jeden fragment:
" ...Chłopak pochylił się. Pośród kamieni, które leciały w dół z głuchym łoskotem, dostrzegł na ułamek sekundy czerwony anorak i biały punkcik kasku. Reno znikał jak meteor. Balmat złożył ręce w tubkę i wrzasnął:
-Reno! Reno!...
Lawina ustała. Przeleciała ponad osiemset metrów. Góry uznały, że to wystarczy. Przynajmniej na razie.
-Reno! Reno! Reno!
Przewodnik wrzeszczał jak opętany. Piekło go w gardle. Nabrał świeżego powietrza w płuca. Nawet wrończyki umilkły. Szybowały w powietrzu, wiedzione nieodgadnionym instynktem. Zapikowały w upatrzone punkty. Wiedziały, co robią. W takich przypadkach jak ten do pracy przystepują metodycznie. Na każdej wysokości coś dla nich było. Ciało odbijało się od ściany, roztrzaskiwało... Na każdym występie skalnym coś zostało. Coś, co kiedyś było ciałem, rozumem. Reszta powinna spłynąć aż do podstawu Dru żlebem zwanym "MASZYNKĄ DO MIĘSA". Nie bez powodu........"
Bosko. Maszynka do mięsa zostanie na dłuższy czas w mojej główce. :) Właśnie takie momenty w książce uwielbiam. Dokładne oddanie sytuacji, opis dźwięków, strachu, przerażenia.
Sprawdziłam pocztę i oczywiście co znalazła? Horoskop. Przeczytałam i mam zamiar akurat ten przyjąć do wiadomości :) A co!
Chin: Postęp,
To jest Twój czas i Twoja chwila – korzystaj z niej bo nie będzie trwała wiecznie. Wyjdziesz na swoje w interesach jeśli nawiążesz współpracę z innymi osobami. Pamiętaj, że zespół to siła.

No comments:
Post a Comment