Oczywiście nie obrażając nikogo...... Pamiętacie kawały typu:
Leży anemik na łóżku szpitalnym i krzyczy:
-"Panie doktorze!!!!!!!!!! Gazetaaaaaaaa!!!!!!!!!!!!
-Co gazeta? odpowiada doktor.
-Przygniataaaaaaaa!!!!!!!!!" :)
Wczoraj w pracy miałam przyjemność obsługiwać właśnie takie dwie klientki. Wspominałam Wam o tym,że tłum był niemiłosierny a tu pach pach wchodzi babeczka , rozgląda się, patrzy, obserwuje i w końcu pyta. "Czy mogę zamówić herbatę?" Ja się uwijam jak w ukropie, biegam na wysokich obcasach z kuchni za bar, z za baru do kuchni, z kuchni na salę ale przystanęłam na sekundę i z uśmiechem odpowiadam Pani, że owszem. Proszę by usiadła, a ja za chwilkę do niej podejdę. Już miałam odejść, gdy Pani dodaje: " A czy nie może Pani przyjąć zamówienia teraz? Mam mało czasu, a chciałabym zdążyć na mszę." Pomyślałam ok. Pani się spieszy do kościoła a zanim się woda ugotuje ja zrobię kolejny deser. Kilka chwil i pani była zadowolona. Ale wiecie co? Czasem trzeba się zastanowić czy warto tak robić. Jeden plus tego był taki, że Pani wróciła i to z koleżanką ale minus tego była taki, że obie Panie postanowiły domagać się wręcz złożenia zamówienia przed osobami, które już troszkę czekały. Ale z kolejnym uśmiechem powiedziałam, że za chwilkę podejdę po zamówienie. Zjawiłam się przy stoliku Pań i.........i się zaczęło. Jedna złożyła zamówienie sprawnie a druga zaczęła pytać o ziemniaczki pieczone, czy są obrane, jak są pieczone i na jakim tłuszczu.....myślę "ale o co chodzi?" Twardo odpowiadam na każde pytanie i oczami wyobraźni widzę jak się na drugiej sali klienci pieklą :D W końcu Pani zdecydowała się na zamówienie ale zaczęła pytać o sałaki. "Czy to miks warzyw? Bo nie mogę jeść wszystkich." Odpowiadam, że są różne. A ona pyta: "A czy są z majonezem bo najbardziej to właśnie majonezu nie lubię." Powiedziałam szybciutko jak jest. Więc Pani po pytaniach o ziemniaczki, frytki i sałatki skonstruowała swoje zamówienie na zasadzie pierogów ruskich :D Wtedy Pani nr 1 stwierdziła, że również chce pierogi ale z kapustką i grzybami. Przyjęłam zamówienie odwróciłam się i .... i Pani nr 1 poprosiła jeszcze barszcz. Grzecznie zapytałam czy to wszystko? Opowiedziały, że tak więc co robię? Odwracam się a Pani nr 1 stwierdza, że zamiast zwykłej herbatki ma ochotę na herbatkę babci Rozalki. Myślę, że już to będzie koniec i wiecie co? MYLIŁAM SIĘ :D Pani nr 1 poprosiła bym przyniosła w czajniczku jeszcze jedną wodę, później powie mi jaką chce herbatkę, bo na kogoś czekają. Zapytałam czy nie lepiej by było, żebym przyniosła herbatkę jak gość już przyjdzie. A ona stwierdziła, że nie, bo ta osoba przyjdzie może za 15-20 minut. Na to ja, że woda na herbatę powinna być gorąca, a do tego czasu z pewnością wystygnie. Pani po chwili zadumy przyznała mi rację :D i wiecie co? WYSZŁAM :D Mogłam realizować zamówienia .
Monday, February 14, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment