Search This Blog

Tuesday, May 3, 2011

290. BYŁAM W SZOKU

     Jest piąta rano, idę do łazienki lukam w okno i doznałam szoku. Ogromnego. Zima? W maju? NIE!!! Położyłam się do łóżka i w sumie zapomniałam o "incydencie" z łazienki, ale po ponownym przebudzeniu i odsłonięciu rolet wszystko wróciło. 

Godzina 9 wyglądała mniej więcej tak. 



 A to już godzina około 12tej. 





      Ciężar zalegającego na drzewach śniegu, był tak ogromny, że gałęzie łamały się, jak zapałki. Strach było jechać odcinkami leśnymi. Połamane gałęzie wisiały nad drogą, czasem zasłaniając cały pas.








      Popołudnie nie obyło się bez niespodzianek. Mianowicie do wieczora nie było prądu. Trudno jest "cofnąć się w czasie" do dni, w których nie było komputerów i większość wolnych chwil spędzało się z kolegami na boisku, bawiąc w ganianego czy chowanego. Dziś nauczyłam się grać w kości i było bardzo śmiesznie :) 




   Wieczorem  już świeciło słońce, temperatura się podniosła do 10 stopni, soczysta zieleń lasu wygląda niesamowicie na tle bieli śniegu.  Wracając do domu świat wyglądał jakoś inaczej.  Niby to tylko połamane gałęzie, ale gdy się je widzi na ulicy, płotach, czasem domach, to do człowieka dociera jaka jest siła żywiołów. 

No comments:

Post a Comment

Followers

Powered by Blogger.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...