Jak powinien wyglądać taki "układ"? Czy ktoś mi powie? Bo wątpię, by wiecznie chodziło o kompromisy. Widziałam wiele różnych związków, byłam świadkiem wielu różnych przypadków i sytuacji. Moim zdaniem nie tyle kompromisy mają znaczenie , co totalna akceptacja drugiej osoby. Nie zawsze w związkach jest różowo, kolorowo, śmiesznie i atrakcyjnie. W większości czasu jest raczej "normalnie", życiowo i pracowicie. Napiszę Wam, że nie wyobrażam sobie, bym miała godzić się na "zmienianie mnie". Jeżeli ktoś chce mnie zmienić, to po jaką chusteczkę jest ze mną? Dlaczego zaczął się ze mną spotykać skoro jestem takim nieideałem? Rozumiem, że kompromisy mogą być, czasem też należy się lekko dostosować. Ale nie rozumiem, dlaczego ktoś wymaga zmian samemu się nie zmieniając? Takim fikcyjnym fajnym małżeństwem jest para z "Rodzinki.pl". Kożuchowska i Karolak dają radę. Mimo, że ogólnie serial szału nie robi podoba mi się, w jaki sposób główni bohaterowie stworzyli swoje role. "Fajnie" odgrywają małżeństwo normalne, szalone, korzystające z życia, wychowujące dzieci, akceptujące ich wybryki.
Jutro idę na spotkanie związane z pracą :) Z rana muszę wydrukować cv i list i na 10 lecę. Trzymać kciuki chociaż znając moje szczęście szans nie mam. Ale co tam.......będę sobie wmawiać, że jest dobrze, i że dam sobie radę.
Wednesday, March 9, 2011
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment