Search This Blog

Monday, December 27, 2010

118. NIGDY NIE MÓW NIGDY

     Święta, święta i po świętach.......co mnie bardzo cieszy. Zmęczyłam się tymi dniami. Nie dość, że choróbsko nie odpuszcza to jeszcze sobie nie poleżałam tak, jak obiecałam sobie w głębi serca. Ale dziś nadrabiam. :) Rano odstawiłam Tosię do przedszkola i po powrocie kisiłam się w wyrku.

     A co do świąt, to było nadzwyczaj miło. Kolacja wigilijna u babci zgodnie z tradycją, później wyjazd. Boże Narodzenie również spędzone z dala od domu. A drugi dzień świąt z moją Kachną. Ależ się za nią stęskniłam. Uwielbiam słuchać jej opowieści o wychowaniu współlokatorów :) Zawsze mnie rozbrajają. Bardzo chcę i pojadę do niej. Niedługo ma kolejna urodziny i chciałabym by się ucieszyła.

     A wczorajszy wieczór świąteczny był bardzo mokry. Dosłownie.




     "Stacja nad Kwisą". Woda była bardzo ciepła, Tosiula szczęśliwa i nic więcej się nie liczyło. Jej uśmieszek na widok wody jest bezcenny. Żałowałam, że nie mam aparatu, bo przy zmieniających się kolorach oświetlenia Tonia, taka mokra, z zadziornym uśmieszkem wyglądała wspaniale. Ale może się jeszcze nadaży okazja :)

     Po powrocie trafiłam na film "Nigdy nie mów nigdy".



Popłakałam się, jak zwykle, gdy widzę coś, co dotyczy dzieci. Świetnie opowiedziana historia. Właśnie takie zaskakujące potrafi być życie. Czasem wszystko układa się nie tak, jak trzeba ale gdy już człowiek pokona te przeciwności, to w końcu szczęście zwala się na nas lawinowo. W sumie tak powinno być. Każdy powinien znać wszystkie smaki życia.

No comments:

Post a Comment

Followers

Powered by Blogger.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...