Wczoraj cały dzień coś robiłam. Począwszy od klejenia choinek, przez ich malowanie, renowację obrazu, pakowanie prezentów i robienie strazników. Głowa pękała mi od zapachu farby ale z efektów byłam i jestem zadowolona :) Do tego zaliczyłam ogromne zakupy, których oczywiście nie rozumiem. Na szczęście mama w tym roku ograniczyła się do niezbędnego minimum plus kilka dodatkowych sztuk.....bo nigdy nic nie wiadomo :)
Tosia ostatnie dwa dni była w domu, bo znów zasmarkana smarkula moja chodzi. W dzień jak to w dzień jeszcze nie jest tak źle ale gdy przychodzi co do czego czyli zbliża się noc to jest masakra. Robią się ogromne kłopoty z oddychaniem. Ale niestety taki jest katar. :)
Dziękuję Catherine&Oliv za miłe słowa :*
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment