W pracy zbyt wiele samej pracy nie było więc zamiast pacy oczywiście pochłaniam kolejną książkę. Szczerzę napiszę, że nie wiem jakiego autora, gdyż pierwszy raz czytam jego dzieło. Ale z pewnością jest francuzem. O 16tej standardowo opuściłam kawiarnię i udałam się po mojego dziubaska. Spacerkiem przeszłyśmy przez centrum i wróciłyśmy do domu.
Dziś zdecydowałam, że od razu po powrocie Tosia weźmie kąpiel. Nie chciałam czekać do wieczora, bo wczoraj o 18 Tonia odpłynęła i miałam olbrzymi problem z obudzeniem jej. A tak wykąpana, zjadła drugi obiad, umyła ząbki, położyła sie u nas na łóżku i ogladała bajkę. Nie minęło 15 minut a Tosia juz kimała. Teraz jest 21:40 i małuch już będzie mi tak spał do 7 do jutra :).
Wykorzystując wolną chwilę a raczej kilka godzin zlitowałam sie nad naszą łazienka i zrobiłam w niej generalkę. Odwlekałam ją przez hohoho aż wstyd się przyznać. No i po walce z kafelkami, brodzikiem, lustrem, szafkami itp jestem zadowolona, bo łazienka aż lśni. Muszę kupić kilka świec. Dopełnią całości jej wyglądu. Lubię posiedzieć sobie w kabinie, w której rozbrzmiewają dźwięki muzyki i zarzywać relaksującej sauny. Oczywiście są to momenty expresowe ale brakuje mi przy tym blasku świec.
Tuesday, October 26, 2010
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
Followers
About Me
Powered by Blogger.

No comments:
Post a Comment